Szczeg ólnie częstym tematem rozmów między sąsiadami, zwłaszcza gdy na plotki zeszło się kilka kobiet z wioski, było to, że mimo upływu lat Caroline prawie wcale się nie starzeje. Staje się jedynie coraz bardziej dojrzała, coraz piękniejsza. W chwili, gdy zaczyna się nasza opowieść, a więc po prawie czterdziestu latach od pojawienia się w Prepo nowych miesz­kańców, Caroline nadal wygląda młodziej niż te z sąsiadek, które przekroczyły dopiero czterdziestkę. Coś takiego nie mogło ujść ogólnej uwagi. Przez wszystkie te lata Caroline odbywa ła długie nocne spacery przez pyliste pola aż do granicy lasów. Zdarzało się, że docierała do miejsc odległych od Prepo o dwadzieścia, trzy­dzieści kilometrów. Gdy jakieś dzieci odważyły się zbliżyć do ich domu, zawsze była dla nich miła, więc wiejskie dzieciaki szczerze ją pokochały. Dziecięca miłość, bardziej jeszcze niż opinia księdza, zbliżyła ją do wieśniaków. Dla Włochów nikt, kto kocha dzieci i komu dzieci odpłacają miłością, nie może być zły. Czy zatem ktoś taki może okazać się czarownicą?